1. "Nadinterpretacja"
Złapałem Cię za ramie
Ubrania zsuwają się same
Na szyi twej składam pocałunek
Na twarzy masz łez strumień
Zapadamy się w miękkości pościeli
Wszystko pachnie ultramaryną
Czujemy jak byśmy chcieli
By czas cały odpłynął
Pasujemy do siebie jak biel i czerń
Z orientalnego medalionu
Wśród rozkoszy westchnień
Szukamy się po kryjomu
Podnoszę głowę i patrzę
Te same odbicie w lustrze
Miłość mam na dłoni
Nie, nie będę wymiotował
2. "Tren I"
Byłeś mi bratem jakich mało na Ziemi
Lecz niestety podeszłeś zbyt blisko płomieni
Miałeś bardzo wiele wokół siebie przestrzeni
Lecz zbyt wiele wolności ale byłeś mi potrzebny
Byłeś bratem dla mnie na dobre i na złe
Lecz mimo tego na tym świecie zostawiłeś mnie
Nie mogłem uwierzyć,krzyczałem "WRÓĆ DO NAS!!!"
lecz już nie wrócisz,był tylko wrzask
Był tylko płacz i wieczne boleści
miłość braterska w mym sercu się mieści
nasze Wspólne plany,pasje,marzenia
przepadły,pozostały tylko piękne wspomnienia
Gdy wspominam te lata,łza w oku się kręci
Już na zawsze pozostaniesz w mej pamięci
pozostaniesz,jako przyjaciel,jako brat
Lecz już Cię nie ujrzę,nie policzę strat
Mówi mi o Tobie czasem wiatr na polanie
Mówi mi "nie płacz,On w sercu Twym zostanie"
Zostaniesz na zawsze jako brat,jako dusza
I w mym sercu nie zastanie susza
I choć w oku nieraz łza się zakręci
Nic i nikt nigdy nie wymaże Cię z mej pamięci
3. "Ja, narkomanka"
Chciałabym
Upić się
Do nieprzytomności
By choć na chwilę
Zapomnieć o cierpieniu
Nie zrobię tego
Kolejny raz
Muszę odpuścić
Musi wystarczyć mi
Że nać
Potem przytulę
Do pluszowego królika
I może uda mi się
Zasnąć
I nie pamiętać snów
Obudzę się na głodzie
Z potwornym
Bólem głowy
I jeszcze bardziej
Bolesnym
Powrotem świadomości
Rzeczywistości
Trzęsąc się z zimna
Albo narkotycznego głodu
Będę prosić o więcej
4. "Dziwne czasu przypadki"
Wieczór spakował walizki
włożył czarny melonik
porwał z ogrodu bukiet
i chciał Jutro dogonić
Noc przydreptała zmęczona
zasnęła przy stole w kuchni
śniła o wesołym księżycu
a ten ukrył się w studni
Czas mijał i tańczył
tańczył rozbawiony
bo Wieczór złapał pociąg
w całkiem inne strony
Dzień jak zwykle -przypadkiem-
odrobinę spóźniony
rozsiadł się wygodnie
wszystkim już znudzony
że Świat zbyt pospolity
marny byle jaki
w kółko recytował -
coś mnie zaraz trafi !
wciąż siedział i wzdychał
a Noc w kuchni w najlepsze chrapała
więc nikt nie odpowiadał
nawet Cisza milczała
5. ...
Pisać wierszy już nie będę
Nie będę też słuchała wolnych piosenek
Masz rację nie potrzebne mi już te wspomnienia .
Wyzbyte z uczuć
dusze...
Opuszczone puste kartki w kalendarzu.
Wyzbyte z uczuć?
Wirują w okół mnie, kręcą sie
unoszą w pusta nicość.
A ja siedzieć będę w bujanym fotelu
i czytając te kartki po raz setny
przypomnę sobie pierwsze słowo,
pierwsze obietnice i marzenia te ukryte.
Nie, nie płaczę.
Nie to nie o Tobie ani o mnie.
to historia jest zwyczajna.
O jesiennej melancholli
6. "Epitafium"
Chociaż ambicją, mądrością się chlubił
Pełen był pychy, co ból tylko rodzi
Tłumu unikał, bo ludzi nie lubił
Rzekł: "Gawiedź wrogiem, przeciętność mi szkodzi"
Uczył się walczyć, bo wojną jest życie
Szybciej niż serce zaś pięści bić mogą
O czarnym pasie nocami śnił skrycie
Gdy zawiódł w walce, inną poszedł drogą
Studiował pilnie, by ksiąg tajemnice
zgłębić starannie, w pomysły mózg płodny
poznał nadzieję, szaloną wietrznicę
tkwiąc w melancholii, sukcesu wciąż głodny
Gdy go dręczyło poczucie nicości
Gdy go samotność bez reszty zgnębiła
Duszę zaprzedał za tchnienie miłości,
Ale ta miłość nóż w plecy mu wbiła
Ksztę moralności, co podnieść się każe
Topił w kieliszku gdy ze smutku chory
Sam, zapomniany w dusznym siedział barze
Raz dna dotknąwszy, do życia nieskory
Kiedy zapragnął zbawczego zmian wiatru
Na zmianę życia nadzieja się tliła
Sił swych próbował na deskach teatru,
Ale go próżność ze sceny zrzuciła
Mimo, że jego problemy zdradzały
Wokół nadgarstka skrwawione bandaże,
W szpony obłędu z impetem wciąż pchały
Szczęścia, wolności kłamliwe miraże
Choć walczył z losem, porażki nieświadom
Zaczął kopanie własnego grobowca
Zgubiony w myślach, co życiu kres kładą
Zebrał odwagę i skoczył z wieżowca
7. "Blues Men"
Liść spada z nieba
moja to jest potrzeba
znaleźć skrawek światła
w mojej duszy, muzyka
cicho nuci , lecz gra
ciągła nieprzerwana nuta.
Siedzę pośród was, w tym półmroku.
Czekamy wszyscy razem tutaj na niego.
A cóż on przybył już , jest od nas na pół kroku.
Na was czekamy razem z nim, niecierpliwość jego.
Ten klimat, to uczucie wyczekiwania, siedzenie w amoku.
Kochamy to chyba wszyscy, te słowa gościa naszego.
"Stoicie teraz przed czymś wspaniałym, u bluesa drzwi progu."
Czy widzisz skąd ten dym się wydobywa?
Widzisz tam siedzi ten człowiek przed wami.
Po jego czarnej skórze potu kropla spływa.
Myśli ludzi: "Cóż za człowiek siedzi przed nami?"
Oczy ma przykryte czarnymi okularami, widać coś skrywa.
On myśli sobie:" Zrobię show przed tymi ludźmi"
Podnosi gitarę i uderza w strunę, tajemnicy rąbek odkrywa.
Reflektorów widać strzał! Dym z za pleców się wyziera!
Czerwone, niebieskie światła oświetlają mu twarz!
On do mikrofonu pięknym głosem słowa duszy wydziera!
Bluesa tutaj gra, a ty człowieku w osłupieniu trwasz.
Moje nogi chcą się wyrwać, On tylko ś
Ręce na gitarze tańczą, głos świdruje, szanse masz!
Jedną szansę zrozumienia duszy! Mało kto ją ma!
Piosenka za piosenką, dźwięk za dźwiękiem!
Jakie On narzucił sobie tempo!
Czuje że moje dusza zaraz do końca zmięknie!
A ty siedzisz człowieku i patrzy się tę
Czuj i baw się zanim on zamilknie!
Czyżby nie interesowało cię to?
Chyba rozumiesz już. Ale On, chyba milknie.
Ależ nie on znów ręką rusza!
Znów z pod palców dźwięk się wydobywa!
On znów gra!
Znów ś
Oby tak bez końca!
Oby tak trwała ta niezapomniana chwila!
8. ...
Wśród ciemnej nocy
Gdy milkną dzwony
Przyjdź biedna ofiaro
Prosto w nasze szpony
Kły nasze białe
Błyszczą w tym mroku
Całą noc czarną
Mamy cię na oku
Boisz się? Widać
Drży twoja brew
Gdy w naszych ustach
Szkarłatna krew
My cisi łowcy
Panowie snu
Bój się śmiertelny
Wrócimy tu...
9. ...
Kiedy słońce obudzi Cię
Wczesnym rankiem, tak gdzieś po piątej
Jeszcze wszyscy dokoła ś
Tylko ptaki ś
Myślisz jaki to będzie dzień
Co nowego w nim się wydarzy
Czy przeminie jak podły sen
Czy przyniesie łyk dobrych wrażeń.
Z podniesioną głową, witaj nowy ranek
Nuta optymizmu, uśmiech dla spotkanych.
Z podniesioną głową, na przekór trudnościom
Nie bądż pesymistą , zwalczaj przeciwności.
Kiedy witasz kolejny dzień
Pomyśl , jeszcze nic nie przepadło
Wszystko przecież w twych rękach jest
Każdy kłopot tak mało ważny
Napraw kilka zaległych spraw,
Ale zrób też co do zrobienia
Nie odkładaj na potem nic
To nastę
Z podniesioną głową
10. ...
Mrok nocy sączy się
przez otwarte okno
Wychodzę bez parasola
Moje myśli mokną
w deszczu wspomnień
Zimny wiatr targa wszystkim
Idę ulicami siebie
Widzę moje szczęście
W stercie śmieci grzebie
Szuka ochłapów z tamtych dni
Wygląda tak żałośnie,skamle
więc głaszczę jej wystające żebra
Szepczę odwieczne kłamstwo:"Będzie dobrze"
Chociaż wiem tam na dnie serca
On już nigdy nie wróci
Zapraszamy do głosowania
Devious Comments
--
"Przejaciela mam
Co pociesza mnie
Gdy o jego ramie
Opre sie
W nim nadzieje mam
Ulecial strach
On najblizej jest
Zawsze troszczy sie
Jezus...
Autorowi/Autorce radzę popracować tylko nad ostatnią zwrotką, bo gubi się rytm, a poza tym zadaje pytanie: czy inspirowałaś (-łeś
Pozdrawiam wszystkich i powodzenia!
--
ok
--
"Odwiedzajcie gabinet śmiechu. Odwiedzajcie gabinet śmiechu.
To przedsionek życia, przedpokój tortury."
Z.Herbert
--
z gorzkim posmakiem wieczności na wargach.
______
my club of polish poetry: click!
--
(\__/)
(O.o )
(> < ) This is Bunny, The Great Emperor. Copy Bunny into your signature to help him on his way to world domination. [link]
............
The Romanticism Club
~Romanticists
--
"Why do we crucify ourselves
Everyday I crucify myself"
"Spiral out. Keep going."
Pozdrawiam wszystkich
,,Spróbuj zapalić maleńką świeczkę zamiast przeklinać ciemności"
6. "Epitafium"
chyba nie musze sie tlumaczyc
--
1936 El pueblo se alza como un vendaval, camina sin miedo contra el capital, imponen con fuerza el soñado ideal.
--
"Przejaciela mam
Co pociesza mnie
Gdy o jego ramie
Opre sie
W nim nadzieje mam
Ulecial strach
On najblizej jest
Zawsze troszczy sie
Jezus...
Previous Page123Next Page